Człowiek jest niewolnikiem namiętności.
Na początku były książki. Potem pojawiły się kolejno: świnki morskie, muzyka, języki obce, teatr, polskie góry i sztuka.
Rozmaitość przedmiotu wcale nie zmienia poczucia, że namiętność jest jedyna (Oscar Wilde).
Jedna z jej form przeszła w pisanie, które gdzieś podziać się musiało. Podziało się tutaj.
***
Uwaga! Autorka postów jest stworem absurdalnym, paskudnie wrednym i rudym. Ponadto ma językowego bzika i jeszcze jednego, na punkcie świnek morskich, zwłaszcza swoich.
Ten blog nie jest odpowiedni dla osób bez poczucia humoru i wrażliwych na czepialstwo.
Oto opinie naocznych świadków:
„Jak się cieszy, to wydaje strasznie głośne dźwięki, ale nas wielbi, karmi i czochra za uchem, więc może być.” Tygrys, świnka morska, samiec alfa
W reakcji na dwanaście świeżo zakupionych książek: „No to już wiem co zrobię z oszczędnościami… Kupię ci regał…” Lepsza połowa, śpi tam, gdzie za dnia leżą tomiszcza
„Wspaniałe poczucie humoru.” Jednorożec, najlepszy przyjaciel (właśnie dlatego nie myśli jasno )
„O Dei!” Justyna, muzykologiczny leniwiec trójpalczasty
„Dwanaście książek?! I ja mam to wnieść na czwarte piętro?! Zapomnij!” Mama (ta najlepsza)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz